11 listopada

Pochodził z terenów dzisiejszych Węgrzech, które w IV w. po Chr. należały do Cesarstwa Rzymskiego. Urodził się w 317 roku. Jego rodzice byli poganami, ojciec- żołnierz, doszedł do wysokich stanowisk w wojsku. Taką samą karierę przewidział dla swojego syna. Po studiach w Italii został wcielony do wojska, jednak wbrew jego woli. Od dziecka pragnął poświęcić się służbie bożej. Już w wieku 10 lat uciekł do kościoła i chciał się ochrzcić. Marzył o życiu pustelnika, jednak wiek nie pozwalał mu na to. W wieku 15 lat został siłą wcielony do wojska. Pobyt w armii nie zmienił postanowień Marcina, jako żołnierz wiódł życie niemal zakonne:

"(...) Zadowolił się przy tym, aby towarzyszył mu jeden tylko sługa, któremu wszakże- zmieniwszy się rolami- jego pan służył i to do tego stopnia, że często mu osobiście ściągał i czyścił buty."

"(...) Przed chrztem przebywał w wojsku, pozostał jednak nieskażony tymi wadami, którym ulega zazwyczaj ten rodzaj ludzi. Jego wielka dobroć wobec towarzyszy, zadziwiająca miłość, cierpliwość i pokora były ponad ludzką miarę."

Twórca jego biografii podaje, że potrafił zjednać sobie żołnierzy, a pomimo bycia nieochrzczonym, wiódł życie zgodne z nauką Chrystusa. Swoim żołdem w większości dzielił się z innymi, “nie był głuchy na naukę Ewangelii i nie myślał o jutrze.”

Najbardziej znaną historią związaną ze św. Marcinem jest podzielenie się płaszczem z ubogim. Opis starożytnego autora przypomina inne żywoty świętych z tamtego okresu. Opowieści te, nawiązując do biblijnych historii, przekazywały chrześcijanom wzorce postępowania. Można rzec, że były to katechezy tamtych czasów.

“(...) w środku zimy, która srożyła się bardziej niż zwykle do tego stopnia, że silny mróz przyprawił bardzo wielu o śmierć, spotkał bramie miasta nagiego biedaka. Podczas gdy tamten błagał przechodniów, aby się nad nim zlitowali, lecz wszyscy omijali biedaka, pojął (...) iż skoro inni nie okazali miłosierdzia, jemu był przeznaczony. (...) Nie miał nic oprócz płaszcza wojskowego. (...) Dobywszy zatem miecza (...) rozciął płaszcz na połowy i jedną część podarował biedakowi, drugą zaś znów się przyodział. “

Młody, osiemnastoletni żołnierz nie spotkał się z uznaniem mieszkańców, wielu zeń kpiło, że teraz nie ma połowy płaszcza. Ważniejsza jednak scena miała miejsce we śnie. Przyśnił mu się Jezus przyodziany w kawałek płaszcza, który dał biedakowi. Rzekł do młodzieńca: Marcin, choć dopiero jest katechumenem, okrył Mnie tą szatą”. Jezus pochwalił Marcina, za postąpienie według Jego słów: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40). Jednocześnie Chrystus uczynił wrzut młodzieńcowi, że jeszcze się nie ochrzcił. 

Po tym wydarzeniu Marcin jak najprędzej chciał opuścić wojsko. Zatrzymał go przełożony, który po odbyciu służby chciał również wieść życie mnicha. Marcin przez resztę czasu żołnierzem był “formalnie”, tj. unikał rozlewu krwi.

Rozlew krwi w IV w. był znaczny, Cesarstwo przeżywało bardzo trudne chwile. Granice ciągle były atakowane przez plemiona barbarzyńców. O słabość państwa oskarżano też chrześcijan. Według oskarżycieli religia chrześcijańska osłabiała wolę walki i zabraniała zabijania, przez co wielu żołnierzy, będących już chrześcijanami, unikało służby lub dezerterowało. W rzeczywistości Kościół uznawał obronę państwa za obowiązek i przewidywał nawet ekskomunikę za uchylanie się od służby w armii.
Marcin z Tours nie jest jedynym żołnierzem- chrześcijaninem w tamtym okresie.

W 25 roku służby Marcina do Galii (krain w której przebywał) wtargnęli barbarzyńcy. Cesarz rzymski dzień przed bitwą rozdawał żołnierzom nagrody. Marcin odmówił odbioru pieniędzy i chciał zwolnienia ze służby

“Pozwól, abym teraz służył Bogu; niech twoją nagrodę otrzyma ktoś, kto będzie walczył. Ja jestem żołnierzem Chrystusa, mnie nie wolno walczyć”

Cesarz zarzucił mu tchórzostwo, Marcin w odpowiedzi oznajmił, że kolejnego dnia zatrzyma atak barbarzyńców bez miecza i uzbrojenia, jedynie z krzyżem w ręku. Nazajutrz związany Marcin oczekiwał w polu nieprzyjaciół. Przybyli jednak posłowie z prośbą o pokój. Wydarzenie to odczytano oczywiście jako cud dokonany za sprawą Marcina. Po tym wydarzeniu został zwolniony z wojska.

Tak zaczyna się nowy rozdział w jego życiu, pełen podróży, ciągłego nauczania i modlitwy. Udał się do biskupa Poitiers (miasto we współczesnej Francji). Ten chciał mu dać wysokie stanowisko kościelne, Marcin jednak uznając się za niegodnego, przyjął godność egzorcysty, co wtedy uznawano za poniżające dla doświadczonego człowieka. W kolejnym śnie dostał polecenie, by powrócić w rodzinne strony i nawrócić rodziców. W trakcie wędrówki przez Alpy został napadnięty przez zbójców. Tam oznajmił jednemu z nich, że bardziej boi się “że jest niegodny miłosierdzia Chrystusa” niż śmierci. Świadectwem swojej wiary doprowadził do nawrócenia rozbójników.

W dalszej trasie wyszedł mu naprzeciw diabeł. Zapowiedział Marcinowi: Dokądkolwiek pójdziesz lub cokolwiek spróbujesz uczynić, diabeł będzi ci się sprzeciwiał. Święty oznajmił mu, że nie lęka się go, gdyż Pan jest jego wspomożycielem. Przez resztę swojego życia przyjdzie św. Marcinowi walczyć z Szatanem, który nawiedzać go będzie nawet na łożu śmierci.

Marcinowi udało się przed śmiercią nawrócić swoją matkę i licznych pogan z okolic. Ojciec pozostał przy pogańskiej wierze.

 

Później św. Marcin wędruje do Ilirii (tereny dzisiejszej Chorwacji) i walczył z heretyckim odłamem chrześcijaństwa, arianizmem. Spotkał się z agresją z ich strony:

 

Poddano go licznym katuszom: był nawet publicznie chłostany rózgami, a w końcu zmuszony  do opuszczenia miasta.”

 

Za taką samą działalność jego przyjaciel, bp Hilary z Poitiers, został wygnany przez cesarza na Wschód.
Po powrocie Hilarego odnalazł go Marcin w Poitiers. Nieopodal założył monaster, który był pierwszym klasztorem w Europie.


Opactwo w Liguge współcześnie.

 

W tym czasie św. Marcin dokonywał cudów. Najpierw gorącą modlitwą wskrzesił z martwych jednego ze współbraci. Później przywrócił do żywych samobójcę z pobliskiej posiadłości:

(...) wszedł do izby, w której spoczywało ciało, a usunąwszy cały tłum, modlił się przez jakiś czas leżąc rozciągnięty na ciele samobójcy. Wkrótce więc ożyła jego twarz, choć oczy jeszcze były zamglone i jął się podnosić ku obliczu Marcina. (...) Potem doszedł razem z nim aż do przedsionka, podczas gdy cały tłum bacznie się przyglądał”

 

Już w tym czasie Marcin był popularny wśród wiernych. Chciano go obrać biskupem pobliskiego miasta Tours, ten jednak odmawiał, chcąc poświęcić się modlitwie. Ludność jednak bardzo pragnęła mieć Marcina za swojego biskupa:

 

“(...) niejaki Rustycjusz, jeden z obywateli Tours, udają że jego żona jest chora, rzucił mu się do kolan i uprosił go, aby z nim poszedł. (...) w ten sposób został został wprowadzony do miasta. W niepojęty sposób zgromadziła się dla przeprowadzenia wyborów niewiarygodnie wielka rzesza (...) Jedną wszyscy wyrażali wolę; (...) Marcin jest najbardziej godny biskupstwa.”

 

 


św. Marcin otrzymał święcenia i sakrę biskupią 4 lipca 371 r. Po objęciu stanowiska biskupa,nie przestawał wieść mniszego życia. Pod szatami nadal nosił włosiennicę,żył bardzo skromnie.. Założył kolejny klasztor, w Mourmitier, gdzie dużo czasu spędzał z braćmi na modlitwie. Obowiązki biskupa pełnił w sposób zupełnie nowy. Nie przebywał tylko w katedrze, ciągle podróżował, spotykał się z wiernymi. Uczestniczył w licznych synodach i odwiedzał innych biskupów. Był bardzo zaangażowany w walkę z pogaństwem. Dzięki jego staraniom pogaństwo zostało wyparte z terenów dzisiejszej Francji.

 

(...) przed przybyciem Marina naprawdę bardzo nieliczni, a właściwie prawie nikt w tych okolicach nie przyjął imienia Chrystusa. Dzięki dokonanym przez niego cudom i dzięki jego przykładowi wiara tak się umocniła, że potem nie było tam żadnego miejsca, które nie zostałoby zapełnione przelicznymi kościołami albo klasztorami.”

 

 

Życie św. Marcina przepełnione było walką z diabłem. Twórca życiorysu świętego z Tours wielokrotnie opisuje wypędzanie złych duchów z ludzi. Zły dotrzymał obietnicy danej świętemu w młodości, że będzie starał się na każdym kroku utrudniać mu służbę bożą. Św. Marcin doskonale znał podstępy Szatana, za każdym razem rozpoznawał wroga. Diabeł zwodził często młodych ludzi, którzy podawali się za proroków, przez co wielu wiernych uwierzyło w kłamstwo. Na widok św. Marcina demony jednak uciekały.

 

Pewnego razu Diabeł ukazał się świętemu pod postacią Chrystusa odzianego w królewskie szaty i klejnoty. Podszywając się pod Mesjasza, twierdził, że powtórnie zstąpił na ziemię. Marcin jednak nie uwierzył mu. Odpowiedział, że “Pan Jezus nie zapowiedział, że przyjdzie 

w purpurach i diademie”. Po tej demaskacji Diabeł natychmiast zniknął świętemu sprzed oczu.

“(...) diabła zaś tak łatwo i doskonale widział, że czy to zachowywał on swoją własną postać, czy też wielał się w różne postacie duchowej niegodziwości- Marcin zawsze go dostrzegał.”

 


Biskup Tours słynął już za życia z licznych cudów. Niczym Jezus uzdrowił konającą córkę pewnego gospodarza, czy wskrzesił syna kobiety z tłumu. Choć nie każdą historię można potwierdzić, pokazują jak szanowany był Marcin już za swojego życia. Tam gdzie się pojawiał, działy się wielkie znaki. Wielu przez cuda biskupa nawróciło się na chrześcijaństwo. Rzesze wiernych ściągały do Tours, by spotkać wielkiego mnicha. Hagiografia (biografia osoby świętej) nazywa go “błogosławionym”, mężem, za którego przyczyną dzieją się wielkie cuda.

 

“Tymczasem wąż ukąsił śmiertelnie pewnego młodego sługę. Śmiercionośny jad posuwając się dotarł już do wszystkich członków. Marcin wyciągnął rękę, zbadał wszystkie członki chłopca i położył palec w pobliżu ranki, przez którą żmija wstrzyknęła truciznę. Wtedy ujrzeliśmy, jak jad zbierał się ze wszystkich stron do palca Marcina. Następnie przez tę rankę wytrysnęła trucizna (...). Chłopiec wstał zupełnie zdrowy. My (...) wyznaliśmy to, do czego zmuszała nas oczywista prawda: że nie ma pod niebem nikogo, kto mógłby równać się z Marcinem. 

 

Marcin potrafił także ująć się za heretykami. Bronił biskupa Pryscyliana, skazanego na karę śmierci z powodu szerzenia arianizmu. Błagał o łaskę dla dla Pryscyliana i jego zwolenników, nieskutecznie. Dodatkowo wpadł w konflikt z wieloma hierarchami, którzy zarzucali mu, że sprzyja heretykom. Spór bardzo przygnębił Marcina, który podupadł na zdrowiu. Ostatecznie doszło do zgody między hierarchami Kościoła. Niedługo potem, jesienią 384 r. zmarł. Jego ciało przeprawiono Loarą do Tours, gdzie pochowano go 11 listopada (stąd też dzień jego święta). W pogrzebie brało udział wielu biskupów, kapłanów, około 2 tys. mnichów i mniszek oraz tłumy wiernych.


Szatan swoich słów dotrzymał- nie opuścił św. Marcina nawet na łożu śmierci

Kult świętego Marcina ciągle się rozwijał. Od V w. do Tours, gdzie żył, odbywano liczne pielgrzymki. Biskup Tours był jednym z najpopularniejszych świętych średniowiecza. Francja miała go za swojego patrona, podobnie jak królowie Francji, którzy pielgrzymowali do jego grobu. Do grobu świętego pielgrzymowali władcy, święci (w tym św. Wojciech), papieże. Obok Rzymu i Komposteli, Tours stało się najbardziej znanym miejscem pielgrzymkowym, które przyjmowało tysiące wiernych.

Kult Marcina, jako świętego, zaczął się jeszcze za jego życia. Kościół niedługo po jego śmierci kanonizował biskupa. Powstały o nim setki życiorysów, dzieł plastycznych. W XIX wieku ponad 3 tys. kościołów we Francji nosiło jego imię. W Polsce św. Marcin znany jest głównie z licznych przysłów: Od świętego Marcina zaczyna się zima, Usypało śniegu tyle, Marcin przyjechał na białej kobyle. Szczególnie czczony jest w Poznaniu, gdzie na 11 listopada wypieka się “świętomarcińskie” rogale.


Katedra św. Marcina w Tours

Św. Marcin przez wieki był wzorem do naśladowania dla chrześcijan. Nazywano go “żołnierzem Chrystusa”, który całe życie walczył o dusze wiernych z Szatanem i dzięki zaufaniu Bogu zwyciężał. Dziś jego postać i czyny uległy zapomnieniu. Warto jednak przypomnieć sobie życiorys świętego z IV wieku, ponieważ jego nauczanie i świadectwo pozostają nadal aktualne. Ponadto trudno sobie wyobrazić, jakby wyglądał Kościół bez dokonań św. Marcina z Tours.

 

 

Wszystkie cytaty pochodzą z: “Pisma o św. Marcina z Tours” Sulpicjusza Sewera

Autor:    © MjB